|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Dancer
EMPLOYER
Dołączył: 28 Paź 2007
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Peanut's keyboardcase.
|
Wysłany: Śro 14:38, 11 Lut 2009 Temat postu: [DVD] LIVE AT ELLAND ROAD |
|
|
Dobra... temat do krytyki, wychwalania - szczerze mówiąc zakładam go też po to, żeby dowiedzieć się od tych, co mają, co tam ciekawego jest i czy się podoba.
Tak, jestem na etapie kupienia...
Data wydania: 25.11.2008.
Co możecie powiedzieć o obróbce, ukazywaniu członków zespołu i bakstejdźowych scenkach?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Nicky
HALF THE TRUTH
Dołączył: 30 Sie 2007
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: United States of Kraków
|
Wysłany: Śro 14:45, 11 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
Ja uwielbiam koncerty, dla mnie Elland Road to powrótka Live Coke, tyle, że z większą ilością ludzi ;>
Niesamowita siła, pijany AngryMob tłum, spocony Ricky i niespocony Nick.
Do tego dorzucone jest jeszcze 5 czy 6 tracków live z Electric Proms, więc podwójne WOW.
Żal mi, że nie ma żadnych backstage'owych smaczków, dzienników, śpiewania Last Christmas po pijaku....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zildjian
Little kaiser
Dołączył: 11 Paź 2007
Posty: 172
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 12:25, 13 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
Jeżeli chodzi o DVD to jestem bardzo zadowolona, ale mogło być lepiej (na przykład dać CAŁE Electric Proms a nie tylko sześć kawałków, aczkolwiek lepsze jest to niż nic ^^). Bardzo ciekawie całość jest posklejana, dobra kolorystyka i jakość dźwięku. Aczkolwiek niestety, najmniej pokazują Simona... no cóż, shit happens i tak wszyscy kochamy tego Jezusa (we fuckin love ya cytując Dave'a Grohla z koncertu na Wembley <3).
I nie mogę powiedzieć co mi się bardziej podoba: "Elland Road" czy "Enjoyment". Fakt, na Enjoymencie są prawie dwa koncerty (cały z USA i fragmenty z "Kokpitu", w którym była taka swojska atmosfera, fani na scenie, Ricky co chwila w tłumie, obcałowany Nick, wytarmoszony Simon, zaczepiany Whitey i Peanut), ale prawda jest taka, że Elland Road to baaardzo mała rozgrzewka przed Wembley w marcu
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Zildjian dnia Pią 12:27, 13 Lut 2009, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Dancer
EMPLOYER
Dołączył: 28 Paź 2007
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Peanut's keyboardcase.
|
Wysłany: Czw 15:41, 19 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
No cóż - obejrzałam. Jeszcze nie całe, ale przynajmniej mogę powiedzieć coś o tym, co już widziałam i co kompletnie mnie zmiażdżyło.
Normalnie nie mogłam uwierzyć, że jeden TAKI zespół może mieć w sobie energii więcej niż Billy Talent, czy 30 Seconds To Mars, którzy wydaja się być bardzo statyczni przy KC i wokaliście, który jest bardziej ruchliwy, niż ee... każdy normalny człowiek xD
Chciałam napisać, że każdy utwór osobno, jaki widziałam, wystrzelił mnie w kosmos - w całym moim domu dało się czuć atmosferę koncertu na Elland Road, a i to pewnie była jakaś dziesiąta część tego, co tam się dało odczuć naprawdę.
Odczułam pozytywne skutki - zaczęło mi się "Retirement" podobać - koncertowa wersja jest przecudowna - szalenie podoba mi się linia perkusyjna, przejście... ah! cudeńko
Trochę zawiodło mnie "Never Miss A Beat" - mój ulubiony kawałek, a porwał mnie chyba najmniej z całej setlisty. Z drugiej strony - najbardziej podobały mi się "Can't Say What I Mean" i "You Want History".
No cóż, nie dotrwałam do końca z powodu taty, który od czasu do czasu też lubi pooglądać TV... (to jest minus jednego telewizora w domu xD) tak więc stanęłam gdzieś przy "Love's Not A Competition"...
Trudno jest mi ocenić całe DVD - brakuje mi scenek bekstejdżowych, jakiś odwałów poza koncertem - tego, czego olbrzymi ilości były na Endżojmencie - a pomimo to, jak Zil napisała, były jeszcze prawie dwa koncerty i kawałek wykonywany jeszcze za czasów Parvy...
Ale ogólnie - Live @ Elland Road jest jednym z lepszych koncertów, jakie widziałam (czy w TV, czy na DVD...)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
awni
Little kaiser
Dołączył: 30 Sie 2008
Posty: 43
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Toruń
|
Wysłany: Śro 17:01, 06 Maj 2009 Temat postu: |
|
|
ponieważ niewiele wiedziałam o tym dvd z powodu siedzenia mocnego w ksiązkach gazetach i pisania pracy dyplomowej ( która wczoraj oddałam wreście) dopiero dziś obejrzałam dvd i to narazie tylko koncert; no i coke sie przypomniał jak to rick na rusztowanie wchodził a ja przerażona śpiewałam I predict the riot, i całe szaleństwo koncertowe  oczywiście cały koncert oglądałam z bananem na buzi, i jeszcze cały czas sie śmieje, ci goście są niemożliwi
bardzo fajna ekspozycja światła, a jeśli chodzi o dźwięk to podłoga mi drżała od subwoofera, a wcale bardzo głośno nie było
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Panna Vader
Little kaiser
Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 199
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Obóz Nerka!
|
Wysłany: Czw 15:58, 07 Maj 2009 Temat postu: |
|
|
mnie na to DVD było stać dopiero po świętach,więc dlatego tak późno się wypowiadam
Jak na koncert-idealnie zorganizowany.Nie tylko pod względem muzyczno-efektywnym,ale też ze względu na ilość ludzi i oczywiście gości,którzy zostali zaproszeni.Wstawka z Electric Proms jest boska,chociaż podzielę tutaj opinię Zil-szkoda,że nie dali całego koncertu.
Szczerze mówiąc to pomimo tego,że cały czas byłam rozhahana,kiedy oglądałam to DVD,bo ci kolesie po prostu powodują,że uśmiech nie schodzi mi w twarzy,w jednym momencie miałam łezki w oczach.Nie,nie na "Love Is Not A Competition".
Na "Modern Way".
I to nawet nie z powodu samej piosenki,a z powodu Ryana Jarmana z The Cribs (btw,przekręcili jego nazwisko na napisach końcowych,napisali "Ryan Jarmon",how dare they! XD).Pomimo tego,że moja miłość do The Cribs jest już znana wszystkim na całym świecie,możliwe nawet,że samemu zespołowi ("Gary Jarman,marry me!" i inne fangirlowe krzyki ),to,no cóż,Ryan i Ricky wyglądali jakby byli conajmniej bardzo dobrymi kumplami,a ja mogłabym nawet zaryzykować stwierdzenie-przyjaciółmi.Co z tego,że poznali się w barze-hektolitry alkoholu łączą ludzi!
Zaproszenie Marka Ronsona też było przecudownym pomysłem.Wczuł się biedaczek w grę na tamburynie,a kiedy zapytał coś w stylu "is this the best band in the world?",leżałam na ziemi ze śmiechu!
Podobał mi się również początek "Love Is Not A Competition"-Nick z gitarą i nogą opartą o perkusję = madness!
Zachowania Ricky'ego nie będę komentować,miałyśmy z Polly niezły ubaw widząc,jak biega w kółko po scenie XD Kochana Pierdoła!
Tak więc,wszystko jak najbardziej elo ziomalsko,wielki plus za moje ukochane "Saturday Night" i inne smaczki :3
A,tak gwoli ścisłości,ja bym tego nie porównywała do Enjoymenta.Enjoyment jest bardziej jak linkinparkowe Frat Party At The Pankake Festival-jako taka historia zespołu przedstawiona w sposób zabawny i humorystyczny,przeplatana urywkami z koncertów i teledyskami.Live at Elland Road mogłabym porównać do innego DVD Linkin Park,mianowicie Live in Texas-obydwa te DVD przedstawiają jedynie koncerty,żadnych backstage'owych smaczków ani różnych fajnych thingów Powstały moim zdaniem po to,żeby pokazać,jak dany zespół zachowuje się na scenie i tylko i wyłącznie to,a nie,żeby przyjrzeć się kapeli z nieco innej,bliższej perspektywy :3
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Pollyfonia
Little kaiser
Dołączył: 20 Mar 2009
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 17:31, 08 Maj 2009 Temat postu: |
|
|
A więc, ja nie mam aż tak dużo do napisania, ponieważ oglądałam to cudo tylko raz ( z wyjątkiem You Want History, bo ... ma wiele urozmaiceń. :3) I zgadzam się tutaj z Katarzyną - Pierdoła rocks! "We are the Kaiser Chiefs!!!" *dramatyczny głos i król tamburynu* XD
A ogólnie bardzo elo ziomalskie, ale ja jestem At The Apollo lover. :3
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|