FAQ
Szukaj
Użytkownicy
Grupy
Galerie
Rejestracja
Profil
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Zaloguj
Forum The Angry Mob! Strona Główna
->
Kaiser Live!
Napisz odpowiedź
Użytkownik
Temat
Treść wiadomości
Emotikony
Więcej Ikon
Kolor:
Domyślny
Ciemnoczerwony
Czerwony
Pomarańćzowy
Brązowy
Żółty
Zielony
Oliwkowy
Błękitny
Niebieski
Ciemnoniebieski
Purpurowy
Fioletowy
Biały
Czarny
Rozmiar:
Minimalny
Mały
Normalny
Duży
Ogromny
Zamknij Tagi
Opcje
HTML:
NIE
BBCode
:
TAK
Uśmieszki:
TAK
Wyłącz BBCode w tym poście
Wyłącz Uśmieszki w tym poście
Kod potwierdzający: *
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Skocz do:
Wybierz forum
People Need Light
----------------
Ogłoszenia
Hello!
Team Mates
----------------
Kaiser News
Kaiser Chiefs
Kaiser Live!
Video / Audio / Photo
Saturday Night
----------------
Hyde Park
Sounds
I Predict A Riot
----------------
Archiwa
Przegląd tematu
Autor
Wiadomość
Pollyfonia
Wysłany: Pią 17:31, 08 Maj 2009
Temat postu:
A więc, ja nie mam aż tak dużo do napisania, ponieważ oglądałam to cudo tylko raz ( z wyjątkiem You Want History, bo ... ma wiele urozmaiceń. :3) I zgadzam się tutaj z Katarzyną - Pierdoła rocks! "We are the Kaiser Chiefs!!!" *dramatyczny głos i król tamburynu* XD
A ogólnie bardzo elo ziomalskie, ale ja jestem At The Apollo lover. :3
Panna Vader
Wysłany: Czw 15:58, 07 Maj 2009
Temat postu:
mnie na to DVD było stać dopiero po świętach,więc dlatego tak późno się wypowiadam
Jak na koncert-idealnie zorganizowany.Nie tylko pod względem muzyczno-efektywnym,ale też ze względu na ilość ludzi i oczywiście gości,którzy zostali zaproszeni.Wstawka z Electric Proms jest boska,chociaż podzielę tutaj opinię Zil-szkoda,że nie dali całego koncertu.
Szczerze mówiąc to pomimo tego,że cały czas byłam rozhahana,kiedy oglądałam to DVD,bo ci kolesie po prostu powodują,że uśmiech nie schodzi mi w twarzy,w jednym momencie miałam łezki w oczach.Nie,nie na "Love Is Not A Competition".
Na "Modern Way".
I to nawet nie z powodu samej piosenki,a z powodu Ryana Jarmana z The Cribs (btw,przekręcili jego nazwisko na napisach końcowych,napisali "Ryan Jarmon",how dare they! XD).Pomimo tego,że moja miłość do The Cribs jest już znana wszystkim na całym świecie,możliwe nawet,że samemu zespołowi ("Gary Jarman,marry me!" i inne fangirlowe krzyki
),to,no cóż,Ryan i Ricky wyglądali jakby byli conajmniej bardzo dobrymi kumplami,a ja mogłabym nawet zaryzykować stwierdzenie-przyjaciółmi.Co z tego,że poznali się w barze-hektolitry alkoholu łączą ludzi!
Zaproszenie Marka Ronsona też było przecudownym pomysłem.Wczuł się biedaczek w grę na tamburynie,a kiedy zapytał coś w stylu "is this the best band in the world?",leżałam na ziemi ze śmiechu!
Podobał mi się również początek "Love Is Not A Competition"-Nick z gitarą i nogą opartą o perkusję = madness!
Zachowania Ricky'ego nie będę komentować,miałyśmy z Polly niezły ubaw widząc,jak biega w kółko po scenie XD Kochana Pierdoła!
Tak więc,wszystko jak najbardziej elo ziomalsko,wielki plus za moje ukochane "Saturday Night" i inne smaczki :3
A,tak gwoli ścisłości,ja bym tego nie porównywała do Enjoymenta.Enjoyment jest bardziej jak linkinparkowe Frat Party At The Pankake Festival-jako taka historia zespołu przedstawiona w sposób zabawny i humorystyczny,przeplatana urywkami z koncertów i teledyskami.Live at Elland Road mogłabym porównać do innego DVD Linkin Park,mianowicie Live in Texas-obydwa te DVD przedstawiają jedynie koncerty,żadnych backstage'owych smaczków ani różnych fajnych thingów
Powstały moim zdaniem po to,żeby pokazać,jak dany zespół zachowuje się na scenie i tylko i wyłącznie to,a nie,żeby przyjrzeć się kapeli z nieco innej,bliższej perspektywy :3
awni
Wysłany: Śro 17:01, 06 Maj 2009
Temat postu:
ponieważ niewiele wiedziałam o tym dvd z powodu siedzenia mocnego w ksiązkach gazetach i pisania pracy dyplomowej ( która wczoraj oddałam wreście) dopiero dziś obejrzałam dvd i to narazie tylko koncert; no i coke sie przypomniał jak to rick na rusztowanie wchodził a ja przerażona śpiewałam I predict the riot, i całe szaleństwo koncertowe
oczywiście cały koncert oglądałam z bananem na buzi, i jeszcze cały czas sie śmieje, ci goście są niemożliwi
bardzo fajna ekspozycja światła, a jeśli chodzi o dźwięk to podłoga mi drżała od subwoofera, a wcale bardzo głośno nie było
Dancer
Wysłany: Czw 15:41, 19 Lut 2009
Temat postu:
No cóż - obejrzałam. Jeszcze nie całe, ale przynajmniej mogę powiedzieć coś o tym, co już widziałam i co kompletnie mnie zmiażdżyło.
Normalnie nie mogłam uwierzyć, że jeden TAKI zespół może mieć w sobie energii więcej niż Billy Talent, czy 30 Seconds To Mars, którzy wydaja się być bardzo statyczni przy KC i wokaliście, który jest bardziej ruchliwy, niż ee... każdy normalny człowiek xD
Chciałam napisać, że każdy utwór osobno, jaki widziałam, wystrzelił mnie w kosmos - w całym moim domu dało się czuć atmosferę koncertu na Elland Road, a i to pewnie była jakaś dziesiąta część tego, co tam się dało odczuć naprawdę.
Odczułam pozytywne skutki - zaczęło mi się "Retirement" podobać - koncertowa wersja jest przecudowna - szalenie podoba mi się linia perkusyjna, przejście... ah! cudeńko
Trochę zawiodło mnie "Never Miss A Beat" - mój ulubiony kawałek, a porwał mnie chyba najmniej z całej setlisty. Z drugiej strony - najbardziej podobały mi się "Can't Say What I Mean" i "You Want History".
No cóż, nie dotrwałam do końca z powodu taty, który od czasu do czasu też lubi pooglądać TV... (to jest minus jednego telewizora w domu xD) tak więc stanęłam gdzieś przy "Love's Not A Competition"...
Trudno jest mi ocenić całe DVD - brakuje mi scenek bekstejdżowych, jakiś odwałów poza koncertem - tego, czego olbrzymi ilości były na Endżojmencie - a pomimo to, jak Zil napisała, były jeszcze prawie dwa koncerty i kawałek wykonywany jeszcze za czasów Parvy...
Ale ogólnie - Live @ Elland Road jest jednym z lepszych koncertów, jakie widziałam (czy w TV, czy na DVD...)
Zildjian
Wysłany: Pią 12:25, 13 Lut 2009
Temat postu:
Jeżeli chodzi o DVD to jestem bardzo zadowolona, ale mogło być lepiej (na przykład dać CAŁE Electric Proms a nie tylko sześć kawałków, aczkolwiek lepsze jest to niż nic ^^). Bardzo ciekawie całość jest posklejana, dobra kolorystyka i jakość dźwięku. Aczkolwiek niestety, najmniej pokazują Simona... no cóż, shit happens i tak wszyscy kochamy tego Jezusa (
we fuckin love ya
cytując Dave'a Grohla z koncertu na Wembley <3).
I nie mogę powiedzieć co mi się bardziej podoba: "Elland Road" czy "Enjoyment". Fakt, na Enjoymencie są prawie dwa koncerty (cały z USA i fragmenty z "Kokpitu", w którym była taka swojska atmosfera, fani na scenie, Ricky co chwila w tłumie, obcałowany Nick, wytarmoszony Simon, zaczepiany Whitey i Peanut), ale prawda jest taka, że Elland Road to baaardzo mała rozgrzewka przed Wembley w marcu
Nicky
Wysłany: Śro 14:45, 11 Lut 2009
Temat postu:
Ja uwielbiam koncerty, dla mnie Elland Road to powrótka Live Coke, tyle, że z większą ilością ludzi ;>
Niesamowita siła, pijany AngryMob tłum, spocony Ricky i niespocony Nick.
Do tego dorzucone jest jeszcze 5 czy 6 tracków live z Electric Proms, więc podwójne WOW.
Żal mi, że nie ma żadnych backstage'owych smaczków, dzienników, śpiewania Last Christmas po pijaku....
Dancer
Wysłany: Śro 14:38, 11 Lut 2009
Temat postu: [DVD] LIVE AT ELLAND ROAD
Dobra... temat do krytyki, wychwalania - szczerze mówiąc zakładam go też po to, żeby dowiedzieć się od tych, co mają, co tam ciekawego jest i czy się podoba.
Tak, jestem na etapie kupienia...
Data wydania: 25.11.2008.
Co możecie powiedzieć o obróbce, ukazywaniu członków zespołu i bakstejdźowych scenkach?
fora.pl
- załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by
phpBB
© 2001, 2005 phpBB Group
Theme
xand
created by
spleen
&
Emule
.
Regulamin